Fundusze powiązane z rynkiem nieruchomości: niewielkie straty w sierpniu

September 4th, 2010

Fundusze powiązane z rynkiem nieruchomości: niewielkie straty w sierpniu
Sierpniową perełką na rynku funduszy inwestycyjnych powiązanych z rynkiem nieruchomości okazał się BPH Nieruchomości Europy Wschodzącej. Zarobił ponad 4%, gdy większość podmiotów traciła. Co jednak ważne, w skali tego roku żaden nie jest pod kreską.
Mimo dużych nadziei, z jakimi inwestorzy rozpoczynali sierpień, miniony miesiąc ostatecznie nie okazał się aż tak bardzo łaskawy. Cała warszawska giełda zakończyła go na lekkim minusie, a sektory budowlany i deweloperski zanotowały jeszcze słabsze wyniki (WIG-Budownictwo spadł o 1,8%, a WIG-Deweloperzy o 2,6%). Wyniki te odbiły się na osiągnięciach funduszy inwestujących w spółki powiązane z rynkiem nieruchomości. Średnio przyniosły 0,7% straty.
Polaryzacja wyników
Najsłabiej zaprezentował się Allianz Budownictwo 2012, który zniżkował o 3,3%. O dużej rozpiętości wyników w sierpniu decydowała znacząca polaryzacja zachowania cen poszczególnych akcji. Na przykład Mirbud, w którym mocno są zaangażowane fundusze BPH TFI, podskoczył aż o blisko 1/3, a Polimex-Mostostal, największa polska spółka budowlana, poszła w dół o ponad 7%. Wśród deweloperów było podobnie. LC Corp i Orco podskoczyły o kilkanaście procent, ale Gant, JW. Construction i Marvipol spadły po ponad 8%. Najważniejsze podmioty z tej branży – GTC i Echo – zniżkowały odpowiednio 5,6% oraz 3,4%.
Dobry rok dla sektora nieruchomości
Warto podkreślić, że w skali tego roku żaden fundusz akcji lokujący w spółki powiązane z rynkiem nieruchomości, nie traci. Najsłabiej wypada ING Środkowoeuropejski Budownictwa i Nieruchomości, który jest na takim samym poziomie, jak na koniec minionego roku. Najlepiej prezentują się DWS Sektora Infrastruktury i Informatyki oraz BPH Nieruchomości Europy Wschodzącej, przynoszące odpowiednio 10% i 10,5% zysku. Na zmiennym rynku, z jakim w tym roku mamy do czynienia, to bardzo dobre osiągnięcia.
Wyjątkowe znaczenie selekcji spółek
Warunki działania na rynku budowlanym pozostają jednak wymagające. Nie dziwi więc, że część spółek radzi sobie z nimi lepiej, część – słabiej. Potwierdziły to choćby wyniki finansowe za II kwartał. Na podtrzymanie tych tendencji wskazuje również sierpniowy odczyt wskaźników koniunktury w budownictwie, który był gorszy niż miesiąc wcześniej. Ukształtował się na poziomie plus 2 wobec plus 5 w lipcu. Poprawę koniunktury w branży sygnalizowało 19% przedsiębiorstw, regres – 17%. Pogorszyły się oceny zarówno odnośnie do bieżących, jak przyszłych zamówień. Utrzymują się trudności w terminowym ściąganiu płatności za wykonane roboty. Widać presję na ceny robót, co ma negatywny wpływ na uzyskiwane przed firmy marże. Bardziej optymistycznie koniunkturę oceniają duże przedsiębiorstwa. Więcej pesymizmu jest w grupie mniejszych firm. Nic nie wskazuje, by te tendencje miały w kolejnych miesiącach zmienić się. W związku z tym inwestowanie w akcje spółek powiązanych z rynkiem nieruchomości będzie, zresztą podobnie, jak w przypadku wielu innych branż, wymagało umiejętnej selekcji tak, by wybierać papiery przedsiębiorstw najlepiej radzących sobie z wyzwaniami obecnych uwarunkowań gospodarczych.

Categories: Uncategorized

No Comments

Cięcia w „Rodzinie na Swoim”

September 4th, 2010

Cięcia w „Rodzinie na Swoim”

Dla ratowania budżetu rząd rozważa poważne zmiany w programie „Rodzina na Swoim”, które mają przynieść minimum 1,3 mld zł oszczędności kosztem ograniczenia możliwości kupna własnego lokum spowodowanego wyłączeniem z dopłat mieszkań używanych. Przyjmowanie wniosków skończy się w 2012 r.

Rządowy program preferencyjnych kredytów mieszkaniowych znany jako „Rodzina na Swoim” ruszył w 2007 r. z myślą o „zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych lub standardów mieszkaniowych średniozamożnych rodzin”. Jednak w dobie kłopotów budżetu państwa rząd szuka oszczędności gdzie się da, więc od nowego roku zmienią się zasady przyznawania pomocy, a program wygaśnie z końcem 2012 r.

Jak jest

Obecnie skarb państwa przez osiem lat finansuje połowę comiesięcznych rat kredytu hipotecznego zaciągniętego w złotówkach przez rodzinę albo osobę samotnie wychowującą dzieci na: zakup mieszkania, domu, spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego albo budowę domu. Jednak powierzchnia lokalu nie może przekraczać 75 m kw. w przypadku mieszkań i 140 m kw. w przypadku domu jednorodzinnego (z tym że bonifikata obejmuje powierzchnię nie większą niż odpowiednio 50 i 70 m kw. – jest to tzw. powierzchnia bazowa).
W latach 2007-2008 udzielono ponad 10,6 tys. preferencyjnych kredytów na sumę ponad 1,28 mld zł. W kolejnych latach w wyniku liberalizacji przepisów (podwyższono limity cenowo-kosztowe) liczba chętnych na państwowe wsparcie gwałtownie wzrosła. W zeszłym roku było to prawie 31 tys. wniosków na kwotę ponad 5,4 mld zł. W pierwszym półroczu tego roku przyjęto niecałe 17,9 tys. podań opiewających na ponad 3,2 mld zł. Łącznie dopłatami objęto ponad 59,3 tys. kredytów wartych prawie 10 mld zł.

Jak będzie

Wkrótce zasady pomocy się zmienią. Realizujące projekt Ministerstwo Infrastruktury przygotowało nowelizację, wedle której:
od 1 stycznia 2011 r. o preferencyjny kredyt będzie mogła wystąpić także osoba samotna (singiel), z tym że finansowaniem zostaną objęte lokale nie większe niż 50 m kw., a ich powierzchnię bazową ustalono na poziomie 30 m kw.;
z 1,4 do 1,3 zmniejszy się wskaźnik przeliczeniowy określający, ile może kosztować nieruchomość objęta programem, a to spowoduje obniżenie limitu cenowego o 7,1 proc.;
zmieni się sposób obliczania wskaźnika dla byłych miast wojewódzkich i gmin sąsiadujących z miastami wojewódzkimi;
dopłatę otrzymają jedynie ci, którzy nie ukończyli 35. roku życia;
od 1 lipca 2011 r. z projektu zostaną wyłączone lokale na rynku wtórnym.

Przyjmowanie wniosków zakończy się 31 grudnia 2012 r. Po tej dacie państwo będzie realizować jedynie wcześniejsze zobowiązania (nowi chętni nie otrzymają dotacji).
Wygaszenie programu z końcem 2012 r. nie jest przypadkowe. Zgodnie z przewidywaniami Departamentu Analiz Strategicznych rządu (DAS) w budownictwie nastąpi wówczas ożywienie. Projektodawcy zmian przywołują też argument o przyjęciu euro i stopniowej konwergencji stóp procentowych z tym związanej, co ma stymulująco działać na sektor budownictwa nawet dwa lata przed wstąpieniem do unii walutowej.
Pod koniec lipca projekt był konsultowany między resortami i opiniowany przez ponad 30 organizacji branży nieruchomości i finansów. Po wakacjach trafi do Sejmu, jeśli rząd przyjmie zgłoszone założenia. – Ostatecznie zakres zmian, ich rodzaj oraz termin wejścia w życie będzie uzależniony od przebiegu procesu legislacyjnego – mówi Zbigniew Przybysz z biura prasowego Ministerstwa Infrastruktury.

Koszty obsługi są za duże

Rząd tłumaczy zmiany i wygaszenie akcji oszczędnościami budżetowymi. Dotąd (przez 3,5 roku), wydano na dopłaty 185 mln zł, ale do 2017 r. obciążenie budżetu z tytułu wniosków zaakceptowanych w latach 2007-2009 wyniesie 1,27 mld zł (szacunki Banku Gospodarstwa Krajowego obsługującego projekt). Kredyty przyznane w roku bieżącym pociągną za sobą wydatki przekraczające 1,63 mld zł do 2018 r. Kolejne dwa lata wygenerują zobowiązania na poziomie 3,3 mld zł. Łącznie, czyli do 2020 r., skarb państwa wyda na „Rodzinę na Swoim” 6,2 mld zł.
Zdaniem polityków w dobie kryzysu, znacznego deficytu budżetowego i rosnącego długu publicznego ocierającego się o próg ostrzegawczy 55 proc. PKB to za dużo, dlatego rząd wycofuje się z pomocy. Dzięki nowelizacji ustawy koszty obsługi „Rodziny na Swoim” zmniejszą się o 1,3 mld zł (21 proc.). Oszczędności mogą być większe, gdyż BGK założył, że akcja kredytowa w latach 2011-2012 utrzyma się na poziomie z tego roku, czyli sprzed wprowadzenia zmian.
Nowości popierają deweloperzy, krytykują je inne organizacje związane z branżą nieruchomości. – Program jest dobrze funkcjonującym instrumentem wsparcia polityki mieszkaniowej, dlatego należy go utrzymać – mówi Konrad Płochocki z Fundacji na Rzecz Kredytu Hipotecznego. – Zamiast wygaszania akcji czy wprowadzania ograniczeń podmiotowych, postulujemy ustalenie bardziej rygorystycznych limitów cenowo-kosztowych jako źródła oszczędności dla budżetu. To najlepsza metoda, która nie będzie powodować gwałtownych skutków rynkowych – dodaje.
Jego zdaniem zmiana wypacza ideę programu i służy jedynie deweloperom, a nie ludziom chcącym uzyskać własne lokum. – Na mieszkanie stać będzie jedynie stosunkowo zamożne osoby – uważa.
Fundacja proponuje wprowadzenie dopłat do kredytu zaciągniętego na wykończenie nowych nieruchomości.

Rynek wtórny wypacza program

Dlaczego resort infrastruktury wykreślił z programu rynek wtórny? Zdaniem urzędników „Rodzina na Swoim” nie do końca realizuje główne założenie, jakim było jej proinwestycyjne oddziaływanie na budownictwo mieszkaniowe. Od początku istnienia akcji większość (prawie 61 proc.) wniosków dotyczyła bowiem zakupu lokalu z rynku wtórnego.
– Proponowane rozwiązania są reakcją na skutki spowolnienia gospodarczego i gorszą kondycję budżetu państwa. Mają one stymulować nowe inwestycje mieszkaniowe w warunkach dekoniunktury. Temu służy likwidacja transakcji rynku wtórnego – wyjaśnia Przybysz.
Wykreślenie dofinansowania do mieszkań używanych poprawi sytuację budżetu, do którego – jak zakładają pomysłodawcy poprawek – napłyną pieniądze z VAT-u za materiały budowlane, wyższego podatku dochodowego od firm sektora budowlanego oraz wyższego podatku od wynagrodzeń ludzi pracujących przy inwestycjach. Koszty dopłat będą więc równoważone lepiej niż obecnie. – Po wyłączeniu rynku wtórnego poprawi się relacja wpływów budżetowych z tytułu różnych zobowiązań do wydatków ponoszonych na zasilenie Funduszu Dopłat – tłumaczy Przybysz.
Tego optymizmu nie podziela jednak Krajowa Izba Gospodarcza (KIG), której przedstawiciele uważają likwidację ulgi za wysoce kontrowersyjną i niezrozumiałą. – To niekonstytucyjne faworyzowanie jednych podmiotów kosztem drugich – twierdzi Natalia Witkowska, rzeczniczka KIG-u. Jej zdaniem likwidacja ulgi w połączeniu ze wzrostem VAT-u, spadkiem zdolności kredytowej (wyższy VAT to wyższe ceny) i wygaszeniem programu w 2012 r. zmniejszy popyt na mieszkania i tym samym wpływy do budżetu. – A to będzie stanowić presję do dalszej podwyżki tego podatku – dodaje.
Wyeliminowanie z dopłat rynku wtórnego krytykuje także Fundacja na Rzecz Kredytu Hipotecznego. – To wykluczy z programu osoby mieszkające w miejscowościach, gdzie nie są realizowane inwestycje na rynku pierwotnym, oraz tych, którzy nie mogą sobie pozwolić na nabycie nowych nieruchomości, a nie każdego stać przecież na budowę domu – twierdzi Konrad Płochocki z fundacji. Przytacza on dane, wedle których w 2008 r. 80 proc. inwestycji budownictwa deweloperskiego skoncentrowało się na obszarze zamieszkałym jedynie przez 24,6 proc. obywateli. – W 172 powiatach zamieszkałych przez 12,5 mln Polaków nie budowano mieszkań – mówi.

Najpierw lokum, potem rodzina

Skąd decyzja o ograniczeniu wieku wnioskodawców do 35 lat? Twórcy projektu tłumaczą, że akcja ma również prorodzinny charakter, a w tym wieku najwięcej osób decyduje się na założenie i powiększenie rodziny oraz odznacza najwyższą zdolnością prokreacyjną (zdaniem DAS 90 proc. przyrostu naturalnego tworzą rodzice z tej kategorii wiekowej). Zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych znacznie zwiększa prawdopodobieństwo ziszczenia się takiego scenariusza. Wedle projektodawców krok ten sprawi, że podniesie się efektywność ekonomiczna programu i będzie ona ściślej związana z jego celami społecznymi (poprawą sytuacji demograficznej).
– To nieuzasadniona dyskryminacja. Osoby po 35. roku życia coraz częściej decydują się na stworzenie rodziny – mówi Płochocki.
Pomoc w uzyskaniu własnego lokum ma skłonić również singli do założenia rodziny i postarania się o potomstwo. – Poszerzenie kręgu beneficjentów o osoby samotne wychodzi naprzeciw oczekiwaniom społecznym – uzasadniają w Ministerstwie Infrastruktury.
Poszerzając krąg odbiorców akcji o singli, urzędnicy wzięli pod uwagę fakt, że coraz powszechniejszym zjawiskiem jest niesformalizowany związek, w którym również rodzą się dzieci.

Deweloperzy pytają, dlaczego tak późno

Dla rynku mieszkaniowego najistotniejsza wydaje się zapowiedź wyłączenia z dopłat transakcji zawieranych na rynku wtórnym. Jak to wpłynie na akcję kredytową?
BGK prognozuje, że portfel „Rodziny na Swoim” zmniejszy się o 35 proc. – Z pewnością nie możemy mówić o znaczącej i stałej, a tylko czasowej, stagnacji na rynku wtórnym, bo cały program przestanie funkcjonować z końcem 2012 roku – uważa Witkowska.
Zapowiedź skasowania dopłat do lokali używanych popierają deweloperzy, ale chcieliby jej szybszego wprowadzenia. – Jeżeli rząd uznał, że skierowanie pomocy publicznej na rynek pierwotny przyniesie konkretne korzyści społeczne, gospodarcze i fiskalne, do dlaczego z tym zwleka? – zastanawia się Jacek Bielecki, członek zarządu Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD). – Jedynym wytłumaczeniem jest uleganie naciskom banków, które w rynku wtórnym widzą swój główny interes – twierdzi.
Dłuższe vacatio legis urzędnicy tłumaczą potrzebą odpowiedniego przygotowania na zmiany zarówno sektora budownictwa mieszkaniowego, jak i osób zainteresowanych kupnem używanego lokum.

Korzyści dla budżetu państwa i firm budowlanych

Po spodziewanym przesunięciu części popytu z rynku wtórnego, zwiększy się liczba transakcji zawieranych na rynku pierwotnym, co powinno pozytywnie oddziaływać na przedsiębiorstwa deweloperskie, firmy wykonawcze oraz producentów i dostawców materiałów budowlanych, wykończeniowych i wyposażenia wnętrz – przewidują autorzy zmian. Ich zdaniem zmniejszenie limitów cenowo-kosztowych wymusi ruch po stronie oferentów (obniżka cen nieruchomości) oraz banków (złagodzenie kryteriów dochodowych).

Konrad Płochocki z Fundacji na Rzecz Kredytu Hipotecznego prognozuje, że zmiany nieco przyspieszą spadek cen (na obu rynkach), który od dwóch lat postępuje w tempie 5-7 proc. Dlaczego? Obniżenie limitów wymusi obniżkę cen na rynku pierwotnym. To w połączeniu z wyłączeniem z programu lokali używanych przyniesie zmniejszenie popytu i spadek na rynku wtórnym.

W wyniku ożywienia w branży deweloperskiej i pokrewnych zwiększą się przychody budżetu: z tytułu VAT-u (prognoza zakładająca dodatkowe 253 mln zł w latach 2011-2012 powstała przed zapowiedzią podniesienia stawki podatku), CIT-u i PIT-u (eksperci przewidują wzrost zatrudnienia w całym sektorze oraz branżach z nim powiązanych, choć zakładają też negatywne skutki dla osób związanych z rynkiem wtórnym). Spadek bezrobocia powinien przynieść mniejsze wydatki na cele socjalne. Projektodawcy liczą, że nowelizacja dzięki efektowi mnożnikowemu korzystnie wpłynie na PKB.

Jak wielkiego ożywienia można się spodziewać? PZFD ma nadzieję, że przynajmniej połowa transakcji z rynku wtórnego przeniesie się na pierwotny. – Powstanie nowa substancja mieszkaniowa oraz wartość dodana, której rynek wtórny nie tworzy – ocenia Bielecki. – Pozytywnym efektem społecznym będzie powstanie nowych lokali, których dzisiaj brakuje co najmniej 1,5 miliona.

Co z rynkiem wtórnym? – Spadek na pewno nastąpi, ale sektor ten rządzi się trochę odmiennymi regułami od rynku pierwotnego – uważa Bielecki i przywołuje argument, że w latach ubiegłych wiele mieszkań nabyto w ramach wykupu spółdzielczego. – Ich właściciele nadal będą je oferować. Być może po niższej cenie, nie mając bariery kosztowej? – przewiduje.
– Likwidacja preferencyjnych kredytów do lokali używanych może sprawić, że spadek cen na rynku wtórnym będzie głębszy niż w sektorze nowych nieruchomości – prognozuje Płochocki.

Maciej Kusznierewicz jest dziennikarzem Portalu Skarbiec.Biz

Categories: Uncategorized

No Comments

Nowe Lokaty Inwestycyjne w Banku Millennium

September 4th, 2010

Nowe Lokaty Inwestycyjne w Banku Millennium

Warszawa, 01.09.2010 r. – Bank Millennium rozpoczął subskrypcję dwóch nowych Lokat Inwestycyjnych – Stabilny Kurs i WIG 20. Produkty mogą wygenerować atrakcyjną stopę zwrotu (odpowiednio do 8 i 10 % w skali roku) przy pełnej gwarancji kapitału.

Lokata Inwestycyjna Stabilny Kurs oparta jest o kurs EUR względem PLN. Jest to produkt nastawiony na wygenerowanie wysokiego zysku – nawet do 8% w skali roku – przy założeniu, że kurs EUR/PLN pozostanie w przedziale +0,10 groszy i –0,15 groszy w odniesieniu do kursu z dnia I obserwacji. Im większą liczbę dni kurs EUR będzie utrzymywał się w/w przedziale, tym zysk z inwestycji będzie wyższy.

Warunki Lokaty Inwestycyjnej Stabilny Kurs:
• Możliwość uzyskania wysokiego zysku – do 8 % w skali roku
• Waluta inwestycji: PLN
• Okres inwestycji: 1 rok
• Minimalna kwota inwestycji: 2 000 PLN
• Gwarancja kapitału w dniu zapadalności lokaty: 100 %
• Brak opłat związanych z otwarciem lokaty.

Lokata Inwestycyjna Stabilny Kurs – ważne daty:
• Okres subskrypcji: 1 – 29 września 2010 r.
• Okres inwestycji: 30 września 2010 r. – 30 września 2011 r. (1 rok)
• I obserwacja: 30 września 2010 r.
• II obserwacja: 27 września 2011 r.

Lokata Inwestycyjna WIG 20 oparta jest o wzrost wartości Indeksu WIG 20. Produkt może wygenerować wysoki
zysk – do 10 % w ciągu roku przy założeniu, że wartość indeksu wzrośnie i znajdzie się w określonym przedziale punktowym.

Warunki Lokaty Inwestycyjnej WIG 20:
• Możliwość uzyskania wysokiego zysku – do 10 % w skali roku
• Waluta inwestycji: PLN
• Okres inwestycji: 1 rok
• Minimalna kwota inwestycji: 2 000 PLN
• Gwarancja kapitału w dniu zapadalności lokaty: 100 %
• Brak opłat związanych z otwarciem lokaty.

strona: 2/2
Lokata Inwestycyjna WIG 20 – ważne daty:
• Okres subskrypcji: 1 – 29 września 2010 r.
• Okres inwestycji: 30 września 2010 r. – 30 września 2011 r. (1 rok)
• I obserwacja: 30 września 2010 r.
• II obserwacja: 27 września 2010 r.

Lokatę można założyć w oddziałach Banku Millennium na terenie całego kraju oraz za pośrednictwem systemu bankowości internetowej Millenet.

Categories: Uncategorized

No Comments

Najłatwiej sprzedać mieszkanie w stanie dobrym

September 4th, 2010

Najłatwiej sprzedać mieszkanie
w stanie dobrym

Polacy niechętnie kupują mieszkania wymagające odnowienia czy przebudowy. Ponad połowa transakcji na rynku wtórnym przypada na lokale, do których można wprowadzić się od zaraz. Wyjątkiem jest Łódź, gdzie mieszkania do remontu kupowane są dwukrotnie częściej niż średnio w największych miastach.

Mieszkania na rynku wtórnym można zakwalifikować do jednej z sześciu grup w zależności od standardu wykończenia: deweloperskie, do remontu, w stanie średnim, dobrym lub bardzo dobrym oraz luksusowe. W przypadku lokali deweloperskich i do remontu sprawa jest oczywista – wymagają wykończenia lub dosyć gruntownej przebudowy. W przypadku mieszkań w stanie średnim przyjęliśmy, że konieczny jest remont polegający na odnowieniu mieszkania (np. wymiana płytek, cyklinowanie parkietu, malowanie czy wstawienie szaf wnękowych), w przypadku standardu dobrego założyliśmy z kolei, że wymagane będzie odświeżenie lokalu (malowanie, wymiana karniszy, itp.), a w przypadku stanu bardzo dobrego przyjęliśmy, że od razu można się wprowadzić. Podobnie jest ze standardem luksusowym, chociaż jakość wykończenia jest tu znacznie wyższa.

Do remontu nie znaczy dużo taniej

Z danych Home Broker z ostatnich 12 miesięcy wynika, że na rynku wtórnym największą popularnością ciszą się mieszkania w stanie dobrym i bardzo dobrym. Takie lokale były przedmiotem aż 58,3% wszystkich transakcji zawartych w największych miastach. Dane te mogą wskazywać, że przeciętni kupujący chcą możliwe szybko wprowadzić do wybranego M, nie tracąc czasu na wykończenie lub gruntowny remont. Uzasadnieniem wyboru mieszkań w dobrym lub bardzo dobrym stanie może też być stosunkowo nieduża rozbieżność w cenach między takimi lokalami a mieszkaniami do remontu, która nie wystarczy na pokrycie kosztów przebudowy. Przykładowo, w Warszawie średnia cena transakcyjna metra kwadratowego lokali w stanie dobrym i bardzo dobrym z ostatnich 12 miesięcy to 8371 zł, podczas gdy średni koszt zakupu metra w standardzie średnim to 7942 zł (taniej o nieco ponad 5%), a średni koszt zakupu mieszkania do remontu to 7634 zł (taniej o 9%). Największy udział mieszkań w stanie dobrym i bardzo dobrym we wszystkich transakcjach zanotowano w Poznaniu – prawie 73%. Taka wiedza może być bardzo przydatna dla osób, które chcą sprzedać mieszkanie.

Luksus tylko dla nielicznych

O ile jednak na mieszkania w stanie bardzo dobrym przypada prawie 30% transakcji, to już na standard luksusowy, czyli o jeden poziom wyżej, niespełna 8%. Tu znów wytłumaczenia można szukać w cenie metra kwadratowego, która wyniosła w stolicy aż 10 202 zł. W przypadku mieszkań luksusowych, obok ceny, ograniczeniem dla kupujących mogą być też bardzo duże metraże, znacznie przekraczające przeciętnie poszukiwany poziom.

Łodzianom opłaca się remontować

W przypadku mieszkań w stanie średnim i lokali do remontu rozbieżność w liczbie transakcji jest stosunkowo nieduża. Pierwsze z nich stanowiły 15% wszystkich zwartych umów sprzedaży, a drugie 12%. Sytuacja różni się jednak w poszczególnych miastach uwzględnionych w zestawieniu. O ile w Wrocławiu, Lublinie czy Poznaniu mieszkania w takim standardzie kupowane są rzadko (udział w transakcjach od 6,1% do 8,4%), to w Łodzi przypada na nie ponad jedna czwarta wszystkich umów sprzedaży mieszkań. Lokale wymagające przebudowy czy odnowienia są tu po prostu znacznie tańsze. Za metr mieszkania w stanie dobrym i bardzo dobrym trzeba zapłacić średnio 4007 zł, a za metr lokalu do remontu 3450 zł (taniej o 14%).

Najmniejszy obrót mieszkaniami deweloperskimi

Najmniejszą popularnością cieszą się natomiast lokale w stanie deweloperskim. Przeciętnie są przedmiotem tylko co 14 transakcji na rynku wtórnym. Jest to spowodowane kilkoma czynnikami. Po pierwsze zwykle bardziej opłaca się kupować nowe mieszkanie od dewelopera niż na rynku wtórnym, a po drugie, oferta takich lokali jest ograniczona. Sprzedają je albo osoby, które już odebrały mieszkania kupione w celach inwestycyjnych, albo osoby, które podpisały umowę przedwstępną i dokonują cesji praw z tej umowy. Udział tego typu transakcji zależy m.in. od aktywności deweloperów oraz inwestorów indywidualnych w poszczególnych miastach. Największy obrót mieszkaniami deweloperskimi Home Broker notuje w Krakowie (18% transakcji), a najmniejszy w Lublinie czy Wrocławiu, gdzie takie transakcje mają śladowy udział.

Categories: Uncategorized

No Comments

“Pokolenie Y: pracodawca musi zapewniać szansę na dynamiczny rozwój kariery młodym księgowym” – raport ACCA i Mercer/ Informacja prasowa

September 4th, 2010

Pokolenie Y: pracodawca musi zapewniać szansę na dynamiczny rozwój kariery młodym księgowym

Jak wynika z badania „Pokolenie Y: Świadomość potencjału” („Generation Y: Realising the potential”) przeprowadzonego przez międzynarodowe Stowarzyszenie Licencjonowanych Certyfikowanych Księgowych (Association of Chartered Certified Accountants – ACCA) oraz firmę doradczą Mercer, większość księgowych z pokolenia Y jest zadowolona ze swojej obecnej pracy, ale wyraża obawy dotyczące przyszłości. Alarmujący jest fakt, że aż połowa z nich uważa, że organizacje, w których są obecnie zatrudnieni, nie zapewnią im wystarczających możliwości rozwoju zawodowego. Ponad połowa z respondentów zadeklarowała ponadto chęć szerszego korzystania w pracy ze zdobytego wykształcenia.

Takie wyniki to ostrzeżenie dla pracodawców, aby zaczęli uwzględniać aspiracje zawodowe najmłodszego pokolenia księgowych i skupili się na udostępnieniu pracownikom z tej grupy dynamicznej ścieżki kariery, która pozwoliłaby na pełniejsze wykorzystanie ich umiejętności z dziedziny finansów. W przeciwnym razie pracodawcy muszą liczyć się z ryzykiem utraty utalentowanych pracowników. Pokolenie młodych finansistów poszukuje bowiem motywującej pracy i możliwości dynamicznego rozwoju kariery, tak w finansach, jak i w dziedzinach pokrewnych.

W badaniu „Pokolenie Y: Świadomość potencjału” wzięło udział ponad 3200 respondentów* z 122 krajów na całym świecie, co czyni je jedną z największych analiz sytuacji najmłodszego pokolenia wkraczającego na rynek pracy. Dodatkowo pytania skierowano także do największych światowych organizacji (m. in. RSM Tenon, Santander, UK Government finance Profession, Pannell Kerr Forster, Hays, Aviva, KPMG, Unilever i UK National Health Service) w celu uzyskania szerszego spojrzenia na zagadnienie efektywnego zarządzania tą grupą pracowników.

“Specjaliści z zakresu finansów z pokolenia Y są bardzo operatywni. Nasze badanie wskazuje, że potrafią ciężko pracować, oczekując jednocześnie wyraźnych efektów w postaci przejrzystego systemu wynagradzania.” – powiedział Jamie Lyon z ACCA, współautor raportu. Jak dodaje, „w przyszłości, wiele firm będzie potrzebowało zróżnicowanych zespołów pracowników, wśród których znajdą się osoby zorientowane na tradycyjną karierę w finansach oraz inni, chcący wykorzystać swoje umiejętności na stanowiskach wykraczających poza świat finansów. Dokładnie tego samego oczekują przedstawiciele pokolenia Y, słusznie postrzegając kwalifikacje księgowe jako element wykształcenia stanowiący istotny krok do kariery w biznesie. Jednakże dla pracodawcy zapewnienie bardziej zróżnicowanych ścieżek kariery w czasie oczekiwanym przez członków pokolenia Y może stanowić duży problem. Rozwiązaniem w tej sytuacji będzie zatem umiejętne zarządzanie oczekiwaniami przedstawicieli pokolenia Y oraz udostępnianie im jasnych informacji na temat potencjalnych możliwości rozwoju. Pracodawca niespełniający tych oczekiwań narazi się na ryzyko utraty pracowników, zwłaszcza w przypadku, gdy globalne warunki ekonomiczne zaczną się poprawiać i rynek pracy stanie się bardziej wymagający dla zatrudniających”.

Chris Johnson, szef brytyjskiej praktyki Human Capital w Mercer mówi: “Na wciąż zmieniającym się rynku, jedynym stałym czynnikiem wydaje się konkurowanie o najlepszych pracowników, a szukać potencjalnych talentów pracodawcy powinni właśnie głównie wśród przedstawicieli pokolenia Y. Firmy zdają sobie sprawę, że aby być postrzeganym jako “pracodawca z wyboru” przez to pokolenie, muszą znaleźć nowe sposoby na przyciągnięcie i zatrzymanie młodych specjalistów.” Jak dodaje, „Pracownicy z pokolenia Y biorą karierę w swoje ręce i skupiają się na możliwościach rozwoju dla zapewnienia drogi awansów. Z pewnością wpłynie to na sposób, w jaki firmy finansowe będą budować zespół pracowników i sposób, w jaki organizacje będą przyciągać, dbać o rozwój i zatrzymywać młode talenty finansowe.”

Pieniądze mają znaczenie
Ta grupa wiekowa zwraca szczególną uwagę na kwestie wynagrodzenia, dlatego tak duże znaczenie ma konkurencyjność oferowanych pakietów. Najważniejsze są takie elementy jak wysokość pensji, równowaga w godzeniu pracy zawodowej z życiem prywatnym, ale także możliwość zatrudnienia w firmie, która podziela wartości tak samo ważne dla pracowników.

Zdobyć doświadczenie
Możliwość zdobycia doświadczenia zarówno pracodawcy, jak i przedstawiciele pokolenia Y postrzegają jako czynnik kluczowy dla profesjonalnego rozwoju w dziedzinie finansów. Naukę w praktyce nadal uważają za najważniejszą i mniej nacisku kładą na szkolenia e-learningowe, niż mogło się wcześniej wydawać. Organizacje stoją więc przed koniecznością poszerzenia możliwości nauki dla skuteczniejszego zaangażowania młodych specjalistów.

Bądź atrakcyjny, bądź inny
By być atrakcyjnym pracodawcą, firmy powinni w ofertach pracy kierowanych do pokolenia Y stawiać na pierwszym miejscu możliwość rozwoju zawodowego. W przeciwieństwie do powszechnie panującej opinii, raport ACCA i Mercer pokazał, że pokolenie Y wysoko ceni sobie bezpieczeństwo pracy, ale jest gotowe do odejścia, jeśli obietnice rozwoju kariery nie będą realizowane.

Chris Johnson konkluduje: “Firmy będą coraz bardziej inwestowały w kapitał ludzki, który już teraz staje się głównym źródłem przewagi konkurencyjnej. Jego wartość będzie kształtowana zarówno przez ludzi, jak i idee oraz marki organizacji. Pracodawcy będą musieli oferować kreatywne ścieżki rozwoju kariery, by móc korzystać z talentów i dzięki nim budować wartość kapitału ludzkiego.”

Jak dodaje Jamie Lyon z ACCA, „raport dowodzi że, pokolenie Y jest pokoleniem o ponadprzeciętnym poczuciu własnej wartości i pewności siebie, które ceni sobie bezpieczeństwo i stabilność zatrudnienia, ale nie obawia się zmiany pracodawcy w przypadku niezadowolenia z warunków rozwoju osobistego i wynagrodzenia. ACCA i Mercer uważają jednak, że może ono także zaoferować wiele niewykorzystywanych do tej pory umiejętności, wystarczy tylko dać jego przedstawicielom szanse rozwoju na odpowiednich stanowiskach”.

Categories: Uncategorized

No Comments

Jakich nieruchomości szukają Polacy – informacja prasowa otoDom

September 4th, 2010

Jakich nieruchomości szukają Polacy – informacja prasowa otoDom

Witam,

Ze statystyk serwisu otoDom.pl wynika, że Polacy w Warszawie najchętniej szukają domów w Wawrze, a mieszkań na Mokotowie. W Krakowie dużym zainteresowaniem nadal cieszą się Podgórze i Krowadrza, w Szczecinie – Pogodno, Wrocławiu – Krzyki, a w Poznaniu – Centrum i Grunwald. Poniżej przedstawiamy zestawienie najchętniej wyszukiwanych, przez użytkowników serwisu otoDom.pl, miejsc do zamieszkania w pięciu miastach w Polsce. Statystyki dotyczą okresu od lutego do lipca 2010.

Zapraszam do zapoznania się z całą informacją prasową w załączniku.

Categories: Uncategorized

No Comments

Wietnam krajem złotej dewaluacji

September 4th, 2010

Wietnam krajem złotej dewaluacji

W piątek na porannym fixingu London Bullion Market cena złota wyniosła 1234,5 USD za uncję i była niższa od wczorajszego zamknięcia o 0,2%.

Wietnam dokonał kolejnej w tym roku dewaluacji swojej waluty. Kurs wymiany wietnamskiego donga względem dolara amerykańskiego obniżono o dwa procent. Decyzję tą uzasadniono wpływem na pobudzenie wietnamskiego eksportu i obniżenie deficytu handlowego. Obecnie za jednego dolara trzeba zapłacić 19485 dongów.

Jest to czwarta dewaluacja donga w ciągu ostatnich dwóch lat. Le Xuan Nghia, wiceprezes Krajowej Komisji Nadzoru Finansowego, powiedział „Ludzie będą lokować swoje oszczędności w złocie, ponieważ kruszec jest schronieniem przed utratą wartości przez wietnamską walutę. Aktualna sytuacja z dongiem przyspieszy tempo gromadzenia złota przez obywateli”.

Wietnam w przeliczeniu na jednego mieszkańca konsumuje najwięcej złota na świecie. W ubiegłym roku każdy Wietnamczyk nabył średnio 0,85 gramów złota. Dla porównania, w tym samym okresie w Indiach jeden mieszkaniec zakupił 0,49 gramów kruszcu, a w Chinach tylko 0,34 gram.

Dinh Nho Bang, prezes wietnamskiego Stowarzyszenia Handlu Złotem, powiedział „Deprecjacja donga, która w tym roku wyniosła pięć procent, duży spadek na rynku akcji oraz słaby rynek nieruchomości będzie skłaniał inwestorów do lokowania kapitałów w złocie. Dostrzegamy niewielki wzrost gospodarczy, ale jest on nadal mało zadowalający”.

Categories: Uncategorized

No Comments

Wpłacasz 10 zł, płacisz 10 zł prowizji

September 4th, 2010

Wpłacasz 10 zł, płacisz 10 zł prowizji

Wpłacając 10 zł na konto znajomego czy kogoś z rodziny możemy zapłacić nawet 10 zł prowizji, jeśli ten rachunek będzie prowadzony w ING Banku Śląskim lub DnB Nord. W przypadku Kredyt Banku prowizję – 0,2% nie mniej niż 7 zł – może zapłacić nie wpłacający lecz posiadacz konta. Expander ostrzega, że jest to o tyle niebezpieczne, że jeśli ktoś chce nam zrobić na złość, to może dokonać np. stu wpłat kwoty 1 grosza za co zapłacimy 700 zł prowizji.

Teoretycznie bankom powinno zależeć, żeby trafiało do nich jak najwięcej pieniędzy. Jeśli jednak przyjrzymy się bankowym taryfom opłat, to można odnieść dokładnie odwrotne wrażenie. Część z nich nalicza bowiem wysokie prowizje za dokonanie wpłat gotówki. Wbrew pozorom jest to jednak racjonalne działanie. Jego celem jest zmniejszenie ilości klientów w oddziałach, czyli zapobieganie tworzeniu się kolejek. Banki przekonują w ten sposób, aby pieniądze przekazywać poprzez przelewy, które można zlecić w Internecie czy za pośrednictwem bankowości telefonicznej. Wpłaty na swoje konto proponują wykonywać we wpłatomatach. Nie każdy jednak chce powierzać swoje pieniądze maszynie, czy męczyć się z hasłami i tokenami. Takie osoby czasami muszą słono zapłacić za swoją niechęć do nowych technologii.

Aby sprawdzić ile można zapłacić za wpłatę gotówki w kasie banku załóżmy, że ktoś pożyczył od znajomego 10 zł. Nie widują się oni codziennie więc nasz pożyczkobiorca obiecał, że dług zwróci wpłacając odpowiednią kwotę na konto pożyczkodawcy. Ponieważ placówka bankowa znajduje się w pobliżu domu dłużnika nie wykonuje on przelewu, lecz decyduje się dokonać wpłaty gotówki w kasie. Expander sprawdził które banki naliczą w takiej sytuacji prowizję.

Na początek załóżmy, że wpłacający przychodzi do banku, który prowadzi rachunek pożyczkodawcy. Sam nie jest jednak jego klientem. Gdyby tym bankiem był ING Bank Śląski lub DnB Nord to dłużnik byłby bardzo niemile zaskoczony. Aby zwrócić 10 zł musiałby wpłacić aż 20 zł. ING Bank Śląski za wpłaty gotówkowe nalicza bowiem prowizję według stawki 0,5% wpłacanej kwoty co powiększa jeszcze o 10 zł, czyli razem 10,05 zł. W DnB Nord jest to 0,5% min. 10 zł.

Z ciekawą sytuacją mamy do czynienia w Kredyt Banku. Wpłacający co prawda nie ponosi żadnych opłat. Jeśli więc wpłaci 10 zł, to będzie przekonany, że dług uregulował. Okazuje się jednak, że prowizję może zapłacić posiadacz konta. Jeśli bowiem w danym miesiącu na rachunek trafia więcej niż dwie wpłaty gotówkowe, to trzecia i każda kolejna powoduje naliczenie prowizji w wysokości 0,2% min. 7 zł. W rezultacie jeśli pożyczkodawca w danym miesiącu już wykorzystał limit wpłat, to zwrot pożyczonych 10 zł powiększy saldo kona zaledwie o 3 zł. Tymczasem dłużnik będzie przekonany, że zobowiązanie uregulował w całości.

Rozwiązanie stosowane przez Kredyt Bank wiąże się jednak z pewnym ryzykiem dla posiadacza konta. Ktoś, kto będzie nam chciał zrobić na złość może np. dokonać stu wpłat kwoty 1 grosza na nasze konto. Taka sytuacja spowodowałaby, że bank naliczyłby nam prawie 700 zł prowizji, gdyż za każdą z wpłatę (z wyjątkiem 2 pierwszych) zapłacilibyśmy 7 zł. Nie jest to sprawiedliwe, gdyż posiadacz konta płaci za dyspozycje, których nie dokonał i na które nie ma wpływu.

Categories: Uncategorized

No Comments

Frank powyżej 3 zł

September 4th, 2010

Frank powyżej 3 zł

„Po wynikach notowanych na GPW deweloperów widać, że rynek mieszkaniowy w Polsce wciąż jeszcze tkwi w dołku. Dla ich akcjonariuszy to źle, ale dla klientów raczej dobrze, gdyż nadal mogą dostać nowe mieszkania po korzystnych cenach. Jak poinformował z rana J.W. Construction, jeden z liderów rynku, jego przychody spadły w I półroczu o 27% w stosunku do zeszłego roku (do 241,2 mln zł), a zysk netto o 35% (do 32 mln zł). Dwa dni wcześniej wynikami słabszymi od oczekiwań negatywnie zaskoczył jego główny rywal, Dom Development, notując spadek przychodów o 20% (do 302,7 mln zł), a zysku aż o 61% (do 25 mln zł). Wcześniej gorsze od zeszłorocznych rezultaty ogłaszał Ronson, a Marvipolowi udało się je poprawić głównie dzięki temu, że rozwija działalność inną niż deweloperska”.

Categories: Uncategorized

No Comments

Warszawska Giełda Papierów Wartościowych coraz słodsza

September 4th, 2010

Warszawska Giełda Papierów Wartościowych coraz słodsza

Na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie zawita spółka z branży spożywczej, dobrze znany nam producent łakoci, które mogą zadowolić nawet najbardziej wybrednych smakoszy.

Debiutantem warszawskiej Giełdy będą Zakłady Przemysłu Cukierniczego OTMUCHÓW SA. Jest to największy w Polsce producent prywatnych marek w wybranych kategoriach: tradycyjne słodycze, wyroby śniadaniowe i słone przekąski. Produkty te trafiają do międzynarodowych koncernów spożywczych i sieci handlowych. Otmuchów produkuje również pod własnymi brandami słodycze Love Sweets, ptasie mleczko Love Milk, żelki Gumbole, chrupki Bingo i Tip Top oraz płatki kukurydziane i zbożowe. Zarząd stawia sobie za cel aby Spółka stała się największym producentem marek prywatnych również w regionie Europy Środkowej i Wschodniej.
Rośnie udział marek prywatnych w rynku, o czym świadczą wyniki badania firmy badawczej Nielsen – udział private labels w rynku spożywczym w Polsce sięga 11% w ujęciu wartościowym za ostatnie 12 miesięcy do maja 2010 roku, jest to o 9,8 proc. więcej niż rok wcześniej. W krajach Europy Zachodniej udział marek prywatnych w rynku jest nieporównanie większy i wynosi np. w Szwajcarii 56 proc., w Wielkiej Brytanii 43 proc., a w Niemczech 40 proc. Warto jeszcze dodać, że konsumpcja niektórych produktów spożywczych w Polsce jest dużo niższa niż w innych krajach Unii Europejskiej, na przykład statystyczny Brytyjczyk spożywa rocznie 6 kg płatków śniadaniowych a Niemiec 2 kg, podczas gdy Polak zaledwie 1 kg.
Produkty Otmuchowa znajdują się w takich sieciach handlowych, jak: Biedronka, Lidl, Real, Carrefour, Kaufland, Polomarket.
Spółka ZPC Otmuchów w 2008 r. wypracowała 117 mln zł przychodów ze sprzedaży oraz ponad 4,9 mln zł zysku netto. W 2009 roku było to odpowiednio: 140,5 mln zł oraz 9,6 mln zł.
Dynamika wzrostu przychodów w latach 2007-2009 była na poziomie około 24 proc. rocznie. Prognozy przewidują dalszy wzrost przychodów – 16,7 proc. średniorocznie w latach 2010-2011. Wzrost sprzedaży realizowany będzie dzięki rosnącemu popytowi na marki prywatne i związany z tym wzrost popytu na produkty ZPC Otmuchów, którego realizacja będzie możliwa dzięki podwojeniu mocy produkcyjnych do końca 2011 roku.
Zysk netto i zysk EBITDA w latach 2007-2009 rósł średnio w tempie 95 proc. rocznie. Według prognoz, dalszy wzrost EBITDA i zysku netto, wyniesie 28 proc. średniorocznie w latach 2010-2011.

Wykres 1. Przychody ZPC Otmuchów

Źródło: ZPC Otmuchów (prognoza nie uwzglednia efektu akwizycji)

Oferta publiczna ZPC Otmuchów SA obejmuje łącznie 5.590.000 akcji, w tym:
• 4.250.000 nowych akcji serii D oferowanych przez Emitenta (ZPC Otmuchów)
• 1.340.000 akcji serii B oferowanych przez Wprowadzającego (XARUS Holdings Ltd.)
Wartość całej oferty publicznej ZPC Otmuchów, przy założeniu ceny emisyjnej na poziomie 14 zł za akcję, wyniesie 76,01 mln zł netto. Szacunkowa wartość netto wpływów z emisji do spółki ZPC Otmuchów wynosi 57,2 mln zł.
• Zapisy na akcje:
o w transzy Inwestorów Indywidualnych 8-10 września 2010 r.
o w transzy Inwestorów Instytucjonalnych 14-16 września 2010 r.

Środki finansowe z emisji zostaną przeznaczone na rozwój i umocnienie pozycji ZPC Otmuchów, jako lidera wśród producentów prywatnych marek spożywczych. Strategia zakłada akwizycje i konsolidację producentów marek prywatnych, inwestycje w zwiększenie mocy produkcyjnych, wejście w nowe segmenty rynku oraz rozwój eksportu

Informacje o Zakładach Przemysłu Cukierniczego Otmuchów S.A.
ZPC Otmuchów to największy w Polsce producent prywatnych marek w kategoriach: tradycyjne wyroby cukiernicze, wyroby śniadaniowe i słone przekąski dla międzynarodowych koncernów spożywczych i sieci handlowych. Otmuchów produkuje także wyroby spożywcze pod własnymi brandami. Firma powstała w 1952 roku i rozpoczęła działalność jako producent słodyczy. ZPC Otmuchów specjalizuje się w produkcji płatków kukurydzianych i innych zbożowych produktów śniadaniowych do spożywania z mlekiem oraz chrupek kukurydzianych i prażynek, należących do grupy tzw. przekąsek. Otmuchów produkuje także tradycyjne wyroby cukiernicze takie jak: ptasie mleczko LOVE MILK, produkowane w trzech smakach: waniliowym, czekoladowym i cappuccino,
a także galaretki, śliwki w czekoladzie, landryny w trzech smakach: owocowym,
lodowym i miętowym, galaretki owocowe w cukrze, żelki, bananki w czekoladzie, pianka w polewie w dwóch smakach: waniliowym i śmietankowym oraz chrupki zbożowe w polewie kakaowej i mlecznej.
Produkcja odbywa się w trzech zakładach w Otmuchowie, Nysie i Gorzyczkach. ZPC Otmuchów jest jednym z nielicznych producentów wyrobów spożywczych w Polsce, który ma wdrożony jakościowy standard BRC, określający najwyższe wymagania dotyczące bezpieczeństwa i jakości w zakładach produkujących żywność. W 2008 roku spółka Otmuchów przejęła firmę Victoria Sweet Sp. z o.o. wyspecjalizowaną w produkcji żelek i galaretek. Ogółem w zakładach produkcyjnych Otmuchowa pracuje ponad 800 osób.
Więcej informacji o firmie i produktach na stronie http://www.zpcotmuchow.com.pl

Categories: Uncategorized

No Comments

Feed

http://www.emblog.hostil.pl /

Darmowy hosting Hostil.pl